Huel- posiłek w proszku w podróży, na co dzień – moja opinia po 2 latach.

Czy jedzenie w proszku jest smaczne? Czy da się nim najeść? Czy jest zdrowe? Czy to nie jest jakaś nowoczesna fanaberia? Dziś opowiem Wam jakie są moje obserwacje i wnioski po ponad dwuletnim, codziennym jedzeniu żywności w proszku “Huel”.

TEN POST NIE JEST SPONSOROWANY ( a szkoda). Ale jeśli ktoś z HUEL czyta ten tekst, to: z chęcią wejdziemy we współpracę z WAMI 😀 !!!

Huel jaki ma skład?

Huel, to jest być może jedzenie przyszłości – tak to trochę wygląda. Ma postać proszku, właściwie mąki. Odmierzamy go miarką, aby pobrać odpowiednią kaloryczność porcji. Przygotowujemy w shakerze niczym odżywkę białkową po “siłce”.

Brzmi obco, przygotowanie nie przypomina w niczym proces gotowania, który sam w sobie potrafi być rytuałem. Ot wlewasz 0,5l wody, wsypujesz 2 miarki proszku, potrząsasz i masz gotowe śniadanie, obiad lub kolacje. Kosmos?

Gdy tak to opisuję to faktycznie, widzę laboratorium Dextera, fartuch i gumowe rękawice.

Ale wystarczy przeczytać skład tego proszku i psikus, który robi nam mózg bojący się nowości, pryska!

Huel to zmielona “mąka” z:

  • Płatków owsianych,
  • białka z grochu,
  • sproszkowanego siemienia lnianego,
  • białka z ryżu brązowego, mąka z tapioki,
  • naturalnego aromatu waniliowego,
  • oleju słonecznikowego w proszku,
  • mieszanki mikroelementowej*,
  • MCT w proszku (z kokosa),
  • stabilizatora: guma ksantanowa,
  • aceroli w proszku,
  • emulgatora: lecytyny ze słonecznika,
  • kombuchy w proszku,
  • słodzika: sukraloza,
  • Bacillus coagulans (probiotyk).

Więc jak widać zaczyna się robić znajomo. Coś w stylu drobno zmielonej owsianki.

Dlaczego Huel jest nazywany pełnowartościowym posiłkiem?

Powiem Wam, że o takiej formie posiłku “na szybko” marzyłam już od kilku lat. Należę do osób, które wstają z łóżka w ostatnim możliwym momencie. Nie mam czasu na jedzenia śniadania w domu i kończyło się to zazwyczaj bananem, jakimś serkiem wiejskim lub jabłkiem już przy komputerze w pracy. Takie śniadanie poza chwilowym zapełnienie żołądka nie dawało mi w zasadzie nic. Spadek energii już po godzinie, szybkie poczucie głodu, nie mówiąc o postępujących niedoborach przy chronicznym tego typu rozpoczynaniem dnia :(. Marzyłam więc o jakimś szybkim, najlepiej właśnie “do wypicia” przy kompie, posiłku. I nawet był czas, gdy rozważałam takie posiłki w płynie dla starszych osób (nigdy ich  w końcu nie spróbowałam). Dodatkowo, słabe śniadania odbijały się na mojej wadze. Należę do osób, którym łatwiej schudnąć niż przytyć więc te skromne “posiłki” widać było po moich ubraniach.

Wtedy, gdzieś na facebooku, “wyskoczyła” mi reklama Huela. Zaczęłam o nim czytać. Bardzo szybko stwierdziłam, że to jest produkt idealny dla mnie! Zamówiłam z pewną nieukrywaną dozą obawy przed smakiem (a sam “starter” trochę kosztuje, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije…HUELA XD). A co mnie przekonało? Łatwość w przygotowaniu, konsumpcji i przede wszystkim kompletność odżywcza tego produktu! Huel ma w swoim składzie WSZYSTKO, co powinniśmy dostarczać naszemu ciału w pokarmie. SZOK? Dla mnie tak. Bo nawet gdybym chciała robić sobie wypasione śniadania, to nie wiem ile produktów musiałabym używać, aby skomponować choć jeden tak kompletny odżywczo posiłek dziennie.

Oto, co producent pisze na swojej stronie:

Podstawowe makroskładniki dzięki którym dostarczamy organizmowi energię to węglowodany, tłuszcze, białka i błonnik. Huel Powder zawiera je odpowiednio w stosunku 37:30:30:3, co oznacza, że z Huel Powder 37% energii otrzymasz z węglowodanów, 30% z tłuszczów, 30% z białek i 3% z błonnika.

Aminokwasy to najprostsze części białek, kilka aminokwasów jest niezbędnych do funkcjonowania organizmu ludzkiego, inne są z kolei konieczne do utrzymywania dobrego stanu zdrowia, stąd ważne jest, aby każda dieta zawierała znaczące ilości białka.

Istnieją też kwasy tłuszczowe niezbędne do życia i dobrego zdrowia, stąd konieczne jest zawarcie w produkcie źródła tłuszczów.

O ile natomiast węglowodany nie są niezbędne organizmowi ludzkiemu same w sobie, o tyle przynoszą znaczące korzyści w kwestii utrzymywania stabilnego poziomu energii, do tego są znacznie tańsze do pozyskania, co pomaga uczynić Huel Powder produktem w rozsądnej cenie.

Wybraliśmy taki, a nie inny podział makroskładników dla Huel Powder zgodnie z zasadami zdrowego odżywiania, ale także ze względu na optymalne, stabilne uwalnianie energii przy jednoczesnym spełnianiu wymagań makroskładnikowych w kontekście zapobiegania chorobom.

 

Więcej o składzie i poszczególnych składnikach możecie przeczytać TUTAJ

Pierwsze wrażenie i drugie wrażenie po wypiciu HUEL.

Gdy odebrałam paczkę od kuriera byłam już po śniadaniu (był weekend). Ale moja ciekawska natura nie pozwoliła mi długo zwlekać z testowaniem :D. Rozpakowałam karto, w którym znalazłam 2 worki z proszkiem i zestaw startowy : szejker, koszulkę, miarkę i ulotkę.

Na pierwszy ogień zamówiłam smak waniliowy i owoce leśne. “Testing” rozpoczęłam od waniliowego (którym zachwycali się na FB uzytkownicy Huela). Rozrobiłam proszek z mlekiem i po minucie wstrząsania pełna nadziei i pozytywnie nastawiona spróbowałam. :|. I co? I miałam wrażenie, że piję…mąkę z mlekiem XD. Nie było to pyszne, ale jakoś straszne też nie. Zadałam sobie szczerze pytanie, czy dam radę jeść taki posiłek na śniadania i sama nie potrafiłam jeszcze na nie odpowiedzieć. Ale znam siebie i wiem, że czasem nie od razu coś mi mega smakuje, bo mój mózg musi “nauczyć” się nowych smaków, więc nie ma co się zrażać po pierwszej próbie. Dałam sobie czas. W kolejnych dniach  próbowałam z różnymi proporcjami mleka, z wodą ( na tamten moment z wodą mi w ogóle nie podchodził). Miałam tez drugi smak – owoce leśne ( w wersji 2.3 – obecnie dostępna jest tylko 3.0 – smakowały jak kaszka truskawkowa) bardzo mi posmakowały. Z czasem mój mózg przyzwyczaił się też do słodzika, który jest dodany do HUEL i nawet słodzik przestał być przeze mnie wyczuwalny (wcześniej miałam wrażenie słonego posmaku – tak wyczuwałam słodziki w jakimkolwiek pożywieniu).

Huel stał się moją poranną rutyną. Na początku robiłam go w domu i zabierałam do biura, ale po kilku tygodniach zawiozłam torbę z proszkiem na miejsce i przygotowywałam szejka już na miejscu, w pracy. Taka porcja o wartości 400kalorii starcza mi spokojnie od 9 do 13, czyli do obiadowej przerwy!

Z czasem zaczęłam używać wody zamiast mleka.

Reakcja mojego organizmu na HUEL

A jak oprócz kubków smakowych zareagował na tę zmianę mój brzuch? Ano zareagował!:D i to jak!

Na początku warto przypomnieć, że HUEL w większej części składa się z… błonnika. I ta regularna dawka błonnika dziennie, podana w płynnej formie, robi w brzuchu niezłą rewolucję. Przez pierwszy tydzień odwiedzałam toaletę nawet 2 razy dziennie na dłużej :).  Po około 2 tygodniach brzuch się uspokoił, ale wspaniała regularność pozostała. Wspaniała, bo przed huelem jej nie było. Zauważyłam, że czuję się lepiej, mam więcej energii z rana.

Poza tymi początkowymi rewolucjami w zasadzie nic więcej się nie działo.

Obawiałam się, że po kilku tygodniach nie będę mogła patrzeć na ten proszek, bo w końcu ile można jeść w kółko na śniadanie to samo? Ale nic z tych rzeczy! Twórcy HUEL już tak to wymyślili, że smaki i aromaty nie mogą się szybko znudzić. Są bardzo delikatne, ale nadal wyczuwalne. To dobry kompromis wg mnie.

Odczucia po 2 latach picia Huel

Moja “przygoda” z HUEL trwa nieprzerwanie od ponad 2 lat ( gdy piszę ten tekst mamy luty 2021). W zasadzie to ja już nie wyobrażam sobie, żeby nie było huela w domu. Piszę cały czas w swoim imieniu, bo Jarek dołączył do mojego “porannego rytuału” dopiero rok temu. Lekarz zalecił mu pilne zwiększenie błonnika w diecie i to był najprostszy sposób :D. Ale sensownych śniadań Jaro też rano wcześniej nie jadł, więc huel stał się takim rozwiązaniem 2w1.

  • Huel zabieramy w nasze samochodowe wyprawy – to jest mega rozwiązanie przy ograniczonym miejscu i braku lodówki! Na wyprawach wystarczy, że mamy wodę i już możemy przygotować pełnowartościowy posiłek. Strasznie żałuję, że gdy podróżowaliśmy po Islandii, nie znaliśmy takich rozwiązań. Wtedy miałam torbę pełną suplementów i zupek chińskich XD.
  • Huel idealnie sprawdza się jako posiłek podczas trekkingu w górach – sama porcja proszku waży niewiele. Jego kaloryczność można zwiększyć zagryzając np czekoladą (lub zabierając mleko w proszku do rozrobienia z wodą i wymieszania z huelem). A jeśli np. posiadamy filtr do wody, to można sobie urządzić posiłek na wodzie np. z lodowca i mieć co opowiadać wnukom na starość 😉 .
  • Huel jest idealny na wypady samolotem, gdy chcemy wziąć ze sobą na pokład jedzenie, a nie mamy gdzie tego schować (bo np lecimy tylko z bagażem podręcznym, wypełnionym naszymi ubraniami). Wystarczy odmierzyć potrzebną porcję proszku i zabrać na pokład. Gdy poczujemy głód, wystarczy sobie zorganizować wodę i posiłek mamy gotowy!
  • Huel pijemy też codziennie. Oczywiście, gdy mamy ochotę i czas na inną formę śniadania, to z niej korzystamy. Ale akurat dla nas obojga śniadanie nie jest tym najważniejszym pod kątem celebracji posiłkiem i wolimy dłużej pospać, a śniadanie “wciągnąć” przy okazji :).

Huel wytrawny na ciepło – opinia

W 2020 roku miała premiera HUEL w wersji wytrawnej i na ciepło: Hot & Savoury . I oczywiście jak tylko ta nowość pojawiła się w sklepie zamówiliśmy ją do testów z nadzieją, że stanie się ona żelaznym zapasem naszego podróżniczego ekwipunku (takim jakim jest wersja na słodko/zimno <3).

Zamówiliśmy 2 dostępne wówczas warianty (teraz – w lutym 2021 – jest ich 6) :

  • Pomidor z ziołami
  • Tajskie zielone curry

Ten wariant huela zalewa się wrzątkiem! Jak zupkę chińską (hejterzy mają ubaw, a fani profesjonalnej liofilizowanej żywności powinni się nad tym tematem pochylić: skład i wartości odżywcze).

Cena za porcję ciepłego, liofilizowanego posiłku od HUEL

Na ten moment (luty 2021) producent deklaruje, że koszt jednego posiłku to 11,42 zł ! To mega tanio jak na ciepły, pełnowartościowy posiłek. Oczywiście warto tu zwrócić uwagę na kaloryczność, która w górach (bo tam najczęściej korzysta się z liofilizowanej żywności) a znaczenie. Producent przyjmuje porcję jako 400kcl dawkę energii. Jeśli ktoś potrzebuje więcej to można zrobić sobie np. podwójną porcję i dostarczyć sobie 800kcl za ok 23zł. To nadal mega mało w porównaniu do profesjonalnych posiłków liofilizowanych.

Smak i konsystencja Hot & Savoury

Konsystencja po zalaniu i odczekaniu odpowiedniego czasu na “zaparzenie się” jest … papkowata. No wizualnie dania z gwiazdką Michelin z tego nie będzie :D.

A jak ze smakiem? Oczywiście, jak wiadomo, odczucia smakowe, to kwestia indywidualna. Warto więc samemu testować takie produkty. My nie zakochaliśmy się tak w wersji na ciepło, jak w tej “śniadaniowej”. Smak obu wytrawnych propozycji jest ok – pomidor z ziołami smakuje trochę jak pomidorowa z ryżem, a tajskie curry egzotycznie i trochę za mocno pikantnie. Oba musieliśmy również dosolić. Ale w tym miejscu należy się ukłon w stronę producenta, który pozostawia spory margines manewrowania słonością, bo ta u każdego może być inna. Czy będziemy zamawiać kolejne smaki? Trudno powiedzieć (wolelibyśmy wypróbować je w ramach ewentualnej współpracy – jesteśmy otwarci 😀 ), gdyż mamy w szafce jeszcze 3 worki huela w wersji na ciepło.

Koszty huel

TEN POST NIE JEST SPONSOROWANY ( a szkoda!) – podkreślam to, bo może się wydać podejrzane, że tak bardzo zachwalam ten produkt. Ale my oboje jesteśmy z niego mega zadowoleni. Profit jaki uzyskamy, to zniżka na zakup huel, jeśli skorzystasz z naszego kodu polecającego (takie polecenie może zrobić każdy klient huel). A że robimy sobie takie jedno ogromne zamówienie raz na kilka miesięcy, ta zniżka niewiele nam da, choć zawsze to jakiś grosz :D. Za Huel płacimy więc regularnie swoimi prywatnymi pieniędzmi i nadal polecamy. Ale jeśli ktoś z HUEL czyta ten tekst, to z chęcią wejdziemy we współpracę z WAMI 😀 !!!

Zakup Huel dokonujemy przez ich sklep. Ceny na pierwszy “rzut oka” nie zachęcają do zakupu, ale wystarczy trochę “pokombinować” i można zbić cenę i to znacznie.

  • Na początek możesz skorzystać z naszego kodu rabatowego na pierwsze zamówienie -50zł zakładając konto w sklepie HUEL z naszego linka (LINK do kodu).
  • W kolejnym kroku warto “pobawić się” koszykiem w sklepie i zobaczyć jak kształtują się ceny w odniesieniu od zawartości koszyka. W skrócie – im więcej toreb z huelem, tym wychodzi taniej. My, tak jak już wyżej wspomniałam, robimy zawsze największe możliwe zamówienie – 16 toreb.
  • Po zapełnieniu koszyka warto włączyć subskrypcję ( dostajemy wówczas kolejne 10% rabatu). Nie martwcie się, subskrypcję można wyłączyć zaraz po złożeniu zamówienia:) . I włączyć ją ponownie po dowolnym upływie czasu:) – taki myk!
  • Jeśli jesteście piękni i młodzi, tj. jesteście studentami, to możecie skorzystać też ze zniżki studenckiej (ja już dawno temu zakończyłam ten etap życia, więc jak ona działa Wam nie podpowiem, ale wiem, że jest takowa!)

Ekologiczne atuty HUEL

To, co dodatkowo przekonuje mnie do takiej diety huelowej, to ekologiczne aspekty, które niewątpliwie się tutaj pojawiają.

HUEL jest wegański!

Jeśli tylko nie zmieszamy go z mlekiem krowim, to otrzymujemy pełnowartościowy, wegański (roślinny) posiłek. Ja jem go na śniadanie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zastąpić nim wszystkie posiłki w razie potrzeby. A gdy tylko zamiast jajecznicy na bekonie wybieram ten owsiankowy proszek, gdzieś tam w wegańskim raju rodzi się na pewno avocado fairtrade :D.

HUEL jest zerowaste!

Czy tak do końca zero, to już zależy od samego konsumenta. Ale na pewno pomaga ograniczyć produkcję śmieci i CO2 przez konsumenta. W jednym worku (wersja śniadaniowa) mamy 17 posiłków (po 400kcal). I wybierając zakup huela możemy kilka razy rzadziej wyjechać na zakupy, aby ugotować tyle posiłków. O jakąś krótszą część drogi pokona jedno nasze zamówienie kilku paczek huel w porównaniu do transportu wszystkich produktów i półproduktów zwożonych do sklepów (z pola do fabryki, z fabryki do magazynu, z magazynu do sklepu itd.) po które ostatecznie jedziemy my. A sumując wszystkie opakowania produktów i półproduktów, jakie kupilibyśmy, aby przygotować 17 pełnowartościowych posiłków, wychodzi, że wybierając worek huela kupujemy o tyle mniej tych opakowań. Łatwo oszacować ile takich opakowań “wytwarzamy” patrząc np. na kosze z segregacją stojące w naszych domach. Jedno śniadanie, to przecież może być już wyrzucony zestaw : opakowanie po bułkach, opakowanie po serze, wędlinie, opakowania po warzywach, itd.

Same worki huel można poddać recyklingowi, choć widziałam w internetach, że niektórzy wykorzystują je ponownie w domu (to opakowania z mocnego plastiku, zamykane na zapięcie strunowe).

I jak? Próbowaliście już tej żywieniowej propozycji? A może macie swój ulubiony smak/ sposób podania? Na grupach fanów HUEL krążą różne przepisy – niektórzy robią z tego proszku  np. ciastka :D! Podzielcie się Waszym doświadczeniem i opinią, bo jesteśmy ciekawi jak z huelem żyje się innym 🙂

 

Jeśli ten wpis się Tobie spodobał, to będzie nam mega miło, gdy zostawisz komentarz. A jeśli uważasz, że wpis warto pokazać światu dalej będzie super, gdy go udostępnisz na swoim Facebooku, Twitterze lub Instagramie:)

Ponadto zachęcamy, abyś obserwował nas na naszych kanałach społecznościowych, aby żaden nowy wpis Cię nie ominął:)

Facebook

Instagram

Twitter

Youtube

Written by
No comments

LEAVE A COMMENT

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.