Bezwizowy tranzyt w Chinach

To był na prawdę niezły plan. Od momentu lądowania (w Pekinie), do odlotu (do Bangkoku) mieliśmy aż 8h – mnóstwo czasu pomyśleliśmy. Grzechem byłoby nie spróbować odwiedzić Plac Tiananmen, trzasnać fotkę na tle Mao Zedonga i elegancko zawinąć się na lotnisko. Możliwość tą miała dać nam 72 godzinna wiza tranzytowa.

Wystarczyło, że pokażemy bilet z końcową dla nas destynacją o kierunku międzynarodowym (np. Bangkoku jak u nas). Dla własnego spokoju poczytajcie informacje udzielone przez Polskie MSZ 🙂

Osoby oczekujące na lotnisku na międzynarodowe połączenia lotnicze nie dłużej niż 24 godziny mogą opuścić lotnisko na podstawie krótkotrwałego zezwolenia uzyskiwanego bezpośrednio przy odprawie paszportowej. Wyjątek stanowią międzynarodowe lotniska w miastach: Pekin, Szanghaj, Kanton (Guangzhou), Shenzhen, Chengdu, Chongqing, Dalian, Shenyang, Hangzhou, Guilin, Kunming, Xi’an i Xiamen, gdzie władze chińskie wydłużyły okres ważności zezwolenia do 72 godzin (jednak bez prawa opuszczania obszaru administracyjnego danego miasta).

Co jak co, ale na myśl o wizycie w największym chińskim mieście przechodził mnie dreszczyk emocji wymieszany z nutką niepokoju – w końcu to pierwsze komunistyczne państwo, które przyszło nam odwiedzić. Tu nic nie było pewne, a zablokowane przez chińczyków Facebook i Google (Google Translate, Maps i cała reszta) potęgowały grozę sytuacji. 10h lotu i zmiany stref czasowych dawały o sobie znać, więc niepokój odstawiliśmy na bok i odważnie ruszyliśmy w kierunku lotniska. Trzeba przyznać, że mają rozmach. Terminal 3 to sporych rozmiarów obiekt, gdzie odległości między kluczowymi punktami liczone są w setkach metrów. Czas leci, a tu trzeba jeszcze zorientować się co, gdzie i jak z tymi wizami.

Jak dotrzeć do strefy z wizami?

Chińczycy nie są w ciemię bici 😉 – gdy tylko traficie na hale przylotów, ujrzycie długi korytarz z dużą liczbą ruchomych taśm. Docenią to Ci, którym się spieszy, bo ten wynalazek jest niezbędny na lotnisku takich rozmiarów. “Spacerek” potrwa co najmniej 5 minut, więc niech nie martwi Was, że końca nie widać 🙂

Gdy zniecierpliwieni, a jednocześnie co raz mocniej podekscytowani dojdziecie do końca, zauważycie małą poczekalnię. Zignorujcie to miejsce, skręćcie w prawo i przejdźcie przez bramki.

Już tylko metry dzielą Was od upragnionej wizy, choć spore szanse, że poczekacie na nią w kolejce. Jednak i tak okazuje się, że to najlepsze miejsce by pobrać druk i w oczekiwaniu z łatwością go wypełnić.

Czego będziemy potrzebować na miejscu

Druk znajdziecie po lewej stronie kolejki. Jest w kolorze biało – żółtym i składa się z dwóch stron, które należy uzupełnić – Departure Card oraz Arrival Card. Wszystkie dane prawdopobnie będziecie mieć już pod ręką (Numer paszportu, oba numery lotów itd). Jako cel wizyty zakreślamy Sightseeing in leisure, a na dole składamy swój podpis. Polecamy zaopatrzyć się wcześniej we własny długopis 😉

Oczywiście istotne jest, by mieć przy sobie bilet z potwierdzonym terminem odlotu, który nastąpi w przeciągu najbliższych 72 godzin. Chińczycy chcą być pewni, czy oby na pewno zależy Wam na krótkim pobycie. Z resztą bez biletu możecie zapomnieć o pieczątce w paszporcie.

Podsumowanie

Z happy endem? Niestety nie tym razem 🙂  Plany mieliśmy ambitne, ale rzeczywistość brutalnie zweryfikowała je na naszą niekorzyść. Już piszę dlaczego. W Pekinie lądowaliśmy o 12:40 czasu lokalnego. Wylot do Bangkoku 19:45. Czuliśmy, że 7h to wystarczająca ilość czasu, by tam dotrzeć i zrealizować nasze skromne założenia. Trzeba jednak pamiętać, że dotarcie z samolotu do samego biurka może zająć nawet godzinę. Odległości i kolejki robią swoje.

Gdy w końcu stanęliśmy oko w oko z panią celnik, wiedziałem że coś jest nie tak – Pani dokładnie przyjrzała się godzinom na bilecie i wystarczyła chwila by zawołała kolegę po fachu, który wyjaśnił nam o co chodzi. Podszedł i najlepszym angielskim jakim tylko zdołał przekazał, że mamy zdecydowanie za mało czasu na taką wyprawę, warunki atmosferyczne są tragiczne (smog ograniczał widoczność do 100m), a my powinniśmy wrócić na lotnisko minimum 3h przed planowanym odlotem. Ręce nam opadły, ale wszystko stało się jasne – trzeba dać za wygraną i podjąć próbę następnym razem. Nie będę ukrywał, byliśmy rozczarowani, bo nie tak mieliśmy zacząć przygodę w Azji. Wiedzieliśmy jednak, że to dopiero początek, a przed nami wiele przygód, ale o tym dowiecie się z kolejnych wpisów z naszej wyprawy po Tajlandii 🙂

Share Post
Written by
Latest comments
  • Nie wiedziałam o tym – świetny post i fajnie, że się podzieliłeś ze światem Waszym patentem. Mam nadzieję, że sprawdzimy z mężem to rozwiązanie:). Pozdro dla Agi i czekam na wieeeeeeelką relacje z Tajlandii;).

  • Mój mąż pół roku mieszkał w Chinach;). Ja chciałabym też je zobaczyć;).

  • Pomocny wpis, ale strasznie sie to czyta z tymi reklamami dzielącymi wpis

  • SZKODA, ŻE SIĘ NIE UDAŁO 🙂 jA SPRÓBUJĘ SWOICH SIŁ NA PRZEŁOMIE LUTEGO I MARCA, TEŻ lecąc w kierunku BANGKOKU – PIERWSZA PRZESIADKA W PEKINIE BĘDZIE TRWAĆ 9H, ALE W DRODZE POWROTNEJ MAM JUŻ W PEKINIE CALUTKI DZIEŃ, WIĘC JAK NIE UDA SIĘ W JEDNĄ STRONĘ TO PRZYNAJMNIEJ MUSI UDAĆ SIĘ W DRUGĄ 🙂 JESZCZE PRZY OKAZJI PYTANKO, BO TO MOJA PIERWSZA PODRÓŻ regularnymi liniami lotniczymi z przesiadką – zdałaś bagaż od razu w punkcie początkowym do bangkoku, czy odbierałaś go w pekinie w czasie przesiadki i odprawiałaś się ponownie? 🙂

LEAVE A COMMENT