Podróż w czasie

Podróże, to nie tylko setki przebytych kilometrów, samolotem czy autobusem. Bywa i tak, że razem z Agą udajemy się na wyprawę w przeszłość. Brzmi epicko, ale wierzcie mi, to prostsze niż może się wydawać. Wystarczy samochód, stary, opuszczony obecnie budynek i trochę wolnego czasu.

Stara Papiernia w Konstancinie- Jeziornie – Fotospacer z Canonem

Czasami okazja do eksploracji nadarza się sama. Tak było i teraz, choć muszę przyznać, że nie byłoby mnie tam, gdyby nie czujność i zaradność Agi. To ona wypatrzyła wydarzenie na FB, zgłosiła chęć wzięcia udziału i została wytypowana do uczestnictwa w nim, a ja razem z nią 🙂 Organizatorem eksploracji Starej Papierni była ekipa z fotospacery.pl,a do dyspozycji mieliśmy sprzęt dostarczony przez Canon Polska.

Historia w pigułce

Muszę przyznać, że atrakcyjność obiektu zmobilizowała mnie do sprawdzenia jego historii, a ta okazała się całkiem ciekawa! Sięga aż XVIIIw.

W 1775 roku baron Jan Kurtz zwrócił się do króla Poniatowskiego z propozycją założenia w Jeziornie papierni. Był to jeden z najstarszych zakładów papierniczych w Polsce i pierwszy na terenie Mazowsza. W powstałej wtedy Królewskiej Fabryce Papiery czerpano m.in. papier na którym spisana została Konstytucja 3 maja. W 1830 roku zakład przeszedł na własność Banku Polskiego. Powstawał w nim papier używany m.in. do druku papierów wartościowych. W 1836 r. wyposażony on został w nowoczesne maszyny sprowadzone dwa lata wcześniej z Wiednia – była to pierwsza maszyna papiernicza w Polsce, pozwalająca na produkcję “papieru bez końca. Po 1945 papiernia w Jeziornie znana była jako Warszawskie Zakłady Papiernicze – jeden z głównych producentów papieru w PRL, w latach 90. XX wieku sprywatyzowany. Od 2001 zakłady były własnością Metsä Tissue SA. W 2012 roku zakład zaprzestał produkcji, fabrykę zamknięto, wiosną 2013 rozpoczęto wyburzanie zabudowań.

Źródło: Wikipedia

Co zastaliśmy na miejscu

Cały kompleks ‘Stara Papiernia’ leży w Konstancin- Jeziornie na terenach zalewowych, a koszty przywrócenia tej części miasta do normalnego użytku są trudne do oszacowania. Wpisanie byłej fabryki papieru do rejestru zabytków uchroniło ją przed całkowitą rozbiórką dzięki czemu mogliśmy tam się pojawić i zrobić kilka zdjęć.

Na miejscu pojawiło się około 25-30 osób. Po dłuższej i mroźnej chwili oczekiwania zostaliśmy wpuszczeni do wnętrz opuszczonej fabryki.

My z Agą, w naszym z resztą stylu, postanowiliśmy odłączyć się i samodzielnie uderzyć w otchłań niezliczonych pomieszczeń.

Trzeba przyznać, że w całym kompleksie trochę ich tam było. Ponoć jakiś czas temu jedną z “ofiar” tegoż labiryntu został 17-latek. Biedak nie wiedział jak wrócić do wyjścia, więc nieoczekiwanie noc spędził “poza domem”. Całe szczęście rano miał na tyle dużo siły i woli przetrwania, by opiekunowie obiektu usłyszeli jego walenie do drzwi 🙂

Wszystkie hale i korytarze były dosyć przestrzenne i dobrze oświetlone, choć nie narzekalibyśmy gdyby za oknem świeciło słońce. Warunki pogodowe były iście jesienne więc trzeba było liczyć na kreatywność i fajne kadry- tych nie brakowało.

Zdziwiony byłem poziomem dewastacji wnętrz dawnej papierni. Będąc w środku byłem przekonany, że zamknięto ją ze 30 lat temu. Jednocześnie ostało się tam mnóstwo elementów wyposażenia – meble, przedmioty codziennego użytku, większe narzędzia elektro-techniczne.

Całą naszą wyprawę chcieliśmy zwieńczyć krótkim lotem dronem i nawet nam się udało (polatać), ale po powrocie spotkał nas wielki zawód, ponieważ nagrany plik okazał się być uszkodzony. Nie poddam się tak łatwo i jeszcze kiedyś tam wrócę, by dokończyć to, co zaczęliśmy 🙂

Canon G5X w Agi rękach

Jednym z kluczowych elementów tego dnia była możliwość pobawienia się nowymi zabawkami Canon’a. Aga wybrała sobie mały kompaktowy aparacik Canon G5X. Jakie były jej wrażenia? Opisała poniżej 🙂

“Mały, poręczny i kompaktowy. Aparat nie ma za wiele guzików i pokręteł więc osoba która nie posiada dużej wiedzy na temat fotografii nie poczuje się przytłoczona liczbą funkcji. W trybie auto, wystarczy wybrać kadr i można strzelać foty jak z komórki 🙂 Dla osób pracujących na co dzień z obiektywami i mających odruch “kręcenia” obiektywem, dużym usprawnieniem jest zoom w obiektywie, którym można sterować manualnie, przekręcając jego pierścień.

Kolejnym ukłonem w kierunku osób pracujących na co dzień z aparatami z wizjerem, jest wizjer cyfrowy (chyba tak to można nazwać). Jeśli nie chcemy aby bateria nam szybko “padła”, możemy wyłączyć ekran główny i korzystać z wizjera ( w którym widzimy malutki ekranik, a nie po prostu granice kadru). Takie rozwiązanie umożliwia stały podgląd tego, co chcemy uwiecznić, ale nie tylko. Na ekranie widać również to, co dokładnie pojawi się na zdjęciu (w trybie auto aparat za nas dobiera wszelkie ustawienia) i np. w ciemnym lub niedoświetlonym pomieszczeniu zobaczymy więcej niż “gołym okiem”- efekt trochę noktowizora. Muszę przyznać, że obiektyw jest niezwykle jasny, a to spory atut 🙂

Jeśli jednak chcemy korzystać z ekranu głównego (który jest dotykowy!) mamy możliwość ustawienia go w różnych pozycjach – jest to spore ułatwienie, jeśli chcemy uprawiać bardziej oryginalną fotografię i szukać mniej oczywistych kadrów (bezpośrednio z ziemi, zza muru/tłumu, itd) nie musimy się czołgać, wspinać i robić dziwnych pozycji – wystarczy odpowiednio ustawić ekranik, na którym zobaczymy cały kadr:) Jeśli nie wyłączamy ekranu głównego, ale co jakiś czas chcemy zerknąć w wizjer (np. w słoneczny dzień może to być konieczne) ekran będzie się sam wyłączał jak tylko zbliżymy twarz do wizjera. Przy wizjerze zamontowano czujnik (chyba pomiaru światła) – Bardzo sprytne! 🙂

Aparat pracuje sprawnie, jest szybki, robi za nas wszystko – wystarczy wybrać kadr i wcisnąć “enter”;)

Nie mieliśmy za wiele czasu na jego testy ale te parę chwil udowodniło, że Canon potrafi zrobić coś bardzo praktycznego i profesjonalnego dla osób mniej wtajemniczonych w tajniki fotografii. Wg mnie, aparat jest świetnym rozwiązaniem dla osób szukających czegoś małego, uniwersalnego i niewymagającego taszczenia ze sobą kilku szkieł – w sam raz na wypad gdzie uniwersalny sprzęt, dostosowujący się do różnych warunków świetlnych będzie niezbędny.”

Co tu dużo mówić, to był udany dzień! Konstancin Jeziorna ma niesamowity potencjał eksploracyjny. Dobrze, że jest tak blisko Warszawy 🙂

Dziękujemy Organizatorom za umożliwienie nam wzięcia udziału w tym ciekawym wydarzeniu. Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mięli okazję spotkać się w tak sympatycznym towarzystwie pasjonatów fotografii i podzielić się z Wami naszymi wrażeniami :).

Latest comments
  • Udany debiut! Zdjęcia – jak zwykle – rewelacja! Ciśnij dalej! 🙂

  • Czyli ten Canon, którego używała Aga, przypomina baaaaaaaardzo PEN PL-7, który testowałam. Ach, jakie to wszystko do siebie podobne;).

  • Pracowałem kiedyś w tej fabryce papieru

LEAVE A COMMENT